sobota, 24 lipca 2010

Pink it's not my favourite colour:)

 Wracam w wirtualno-komputerowe łaski. Ostatnio mój związek z internetem ograniczał się do sprawdzania poczty raz na tydzień. Ale powróciły siły witalne i jest post:)
 Tak jak napisałam na wstępie- różowy to nie jest mój ulubiony kolor. Powiem więcej: przez większość życia wzbraniałam się przed nim jak przed złem ostatecznym. I doprawdy nie potrafię sobie wytłumaczyć skąd ostatnio w mojej szafie bierze się coraz więcej szmat w tym kolorze. Ale na całe szczęście zbrodni takiej jak krzykliwy amarant się jeszcze nie dopuściłam i pozostałam przy delikatnym, pudrowym różu- więc nie jest ze mną jeszcze tak źle:) Endżoj!