niedziela, 27 marca 2011

Lity

W końcu mam foty i mogę umieścić niewymuszonego posta:)
Zdjęcia świeżutkie, bo aż z dzisiaj. Całkiem przyjemna niedziela- byłyśmy z Malwą na degustacji wina w SPOCIE, po czym z niezmierną ochotą na sushi trafiłyśmy do werandy na sałatkę. Przy okazji Malwy, widzieliście mój nowy baner? To właśnie jej dzieło:) Zapraszam na bloga rudego stworzenia, na którym prezentuje swoje zacne prace, a na brak dziwolągowatych pomysłów nie może narzekać.
 Poza tym napiszę o mojej nowej zdobyczy- Litach. Moja najlepsza inwestycja, przysięgam. Nie spodziewałam się, że buty na tak gigantycznych obcasach mogą być aż tak wygodne. W piątek odważyłam się je założyć na impreze i przeskakałam w nich całą noc. A przy okazji jak wspaniale było widzieć ludzi z normalnej perspektywy, a nie z perspektywy karła. Juz zamierzam się do kupna w innym kolorze:)

sobota, 26 marca 2011

Polowanie na bażanty

 U mnie ciągły brak zdjęć... Nie mam kiedy wyruszyć na miasto w tym celu... Ale mam nadzieję, że wkrótce się zmobilizuje, bo mam wam TYYYYYYYLE do pokazania:)
 Póki co, wstawiam zdjęcia archiwialne, które były dawno temu robione w celu wrzucenia na bloga, co nigdy się nie urzeczywistniło.. W obecnej sytuacji jednak doczekały się upublicznienia. W sumie i tak o kapelusz tylko chodzi, reszta w tej stylizacji schodzi na boczny tor..
 Tymczasem życzę miłego weekendu! Ahoj!


niedziela, 13 marca 2011

Chew Lips

 Dzisiaj post z innej beczki. A Co. Tak dla odmiany.
Wrzucam foty z wczorajszego koncertu Chew Lips. Szczerze mówiąc- innych nie mam...
Ostatnio mam za dużo rzeczy na głowie i ledwo co daję radę je wszystkie ogarnąć..
 Co do koncertu. Kiedy się dowiedziałam ze Chew Lips grają w Poznaniu, sikałam po majtach z radości co noc:)
Jakoś tak nie miałam do nich szczęścia- albo bilety byly w londku za drogie, albo jak byli w polandii to mnie nie było.
 Koncert fajny, ale krótki. I coś, co zrujnowalo mi wieczór- geniusz Monia poraz pierwszy idąc na imprezę się poświęciła i wzięła stukilogramowy aparat, a na miejscu się okazało, że bateria jest na skraju wytrzymania. Oczywiście umarła podczas kulminacyjnego momentu- jak pięknie pozowałam do wspolnego zdjęcia z Alicią. Co do niej- na żywo jest jeszcze bardziej genialna. Cudowne wyczucie stylu. I całokształt.

Endżoj