środa, 26 stycznia 2011

Mustard Shirt

 Jestem wykończona, jutro ostatni egzamin i wooooolne!:)
Choć ferie średnio mi się zapowiadają, cieszę się na czas w którym porządnie się wyśpię. Pojadę do mamy na swoje rodzinne zadupie i pobiegam po lumpeksach:)
Miało być też Oslo, ale będzie Lublin. Po dłuższym i głębokim zastanowieniu się i po dojściu do wspólnego wniosku z Malwiną że Oslo leży w Norwegii postanowiłyśmy przełożyć wyprawę na bardziej wiosenny miesiąc:)
Ale Lublin też jest niezły, prawda? A niech tam!
  Prezentuję koszule- nowy nabytek. Kupiłam nie przymierzając i głęboko wierząc że w żółtym mi do twarzy.
Wyszło że jednak nie twarzowo, ale wmawiam sobie, że jak pofarbuje moje największe na świecie odrosty będzie spoko:)
No i poznajcie Ziutka- towarzysza Stefana. Noszę osobno, bo poroże za duże. Niedługo zgarnę cały zwierzyniec, yeah!


 Blouse-TopShop, Leather Pants-TopShop, Shoes-Vintage, Fur Scarf-vintage, Bag-vintage, Ring-TopShop





piątek, 21 stycznia 2011

My work, again

 Jestem w trakcie sesji, ale myślę że najgorsze już za mną... Jeszcze tydzień i mój umysł i dusza będą wolne:)
Póki co wrzucam dwa plakaty aby uczcić fakt że pracownie plakatu mam już za sobą. No i pewnie też dlatego, że jak narazie nie mam czasu na robienie jakich kolwiek zdjęc, bo sesja mnie kompletnie pochłania.
 Plakaty o tematyce iście ekologicznej, co by świat stał się lepszy:)

Poster "Water is life"

Poster "Power vs.Poverty"

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Olsen Gang

 W zasadzie to nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: dlaczego się tak ubrałam?:)
Wyjście było spontaniczne, dopiero po obejrzeniu zdjęć doszłam do wniosku że wyglądam jak mały facet. Na dodatek z Gangu rodem:)
Nie powtorzę raczej już tego stroju, ale zdjęcia opublikuję. A co tam:)
 Ale za to na osłode czekoladki które napotkałam w starym browarze. Nie mogłam nie zrobić im zdjęć, są przeurocze:)

Shoes-vintage, Pants-TopShop, Shirt-vintage, Jacket-TopShop, Hat-River Island, Fur Scarf-vintage


piątek, 7 stycznia 2011

Zimo a kysz!

 Dzisiaj pokrótce. Nie chce mi się za wiele pisać. Pisanie nie jest moją mocną stroną.
Wracam z postem poświątecznym.O świętach wspominać nie będę: ciężkie były w tym roku. A Sylwestra najlepiej byłoby wymazać z pamięci. I tu nauczka- nie bojkotować w ten dzień nigdy więcej. Zapamiętam.
 Za to jest miły akcent w tej całej historii, podczas pobytu w domu zdążyłam zwiedzić miasteczkowe lumpeksy. I znalazłam futro (wmawiam sobie że nie jest prawdziwe, bo kto wiem, może nie jest?).
Futro jest ok, ale śmierdzi jak jasna cholera. Czeka go czyszczenie chemiczne, miejmy nadzieję że pomoże, bo nie chcę więcej przenikać jego zapachem:) Ale cieszmy się że na zdjęciach nie czuć i że z czystym sercem mogę umieścić posta, nie narażając waszych nosów.