piątek, 3 grudnia 2010

Santa's wife

Poznajcie mojego przyjaciela: chrabąszcza Stefana. Jak już się decyduje na podróż w nieznane ze mną, siada zazwyczaj na palcu, by w ten sposób obserwować świat. Stefan jest miły i przyjazny, ładnie świeci i pasuje praktycznie do wszystkiego. Przywiozłam go z Liverpoolu, chroniąc przed nawałem kiustomersów liverpoolowsiego Top Shopu.
Oprócz Stefana mam na sobie zdobycz miesiąca: płaszcz, wyświchtany w lumpeksie przez moją mamę. Kosztował całe 14 złotych. Kocham lumpeksy:) Od jakiegoś czasu lubuję się w kolorze toffi, kojarzy mi się z old schoolem.
No i szal, który jest jego skuteczną ozdobą. Ten czerwień (może głęboki pomarańcz?) kojarzy mi się ze Świętym Mikołajem. A niech tam! Święta idą, to się chociaż będę utożsamiać ze światem.
 P.S Dorzucam sarne. Ostatnio zrobilam się jakaś taka ekologiczna.

Nie zabijaj mnie Panie Myśliwy. Też chcę żyć.

Coat: vintage
Ring: Top Shop
Scarf: Top Shop
Shoes: H&M

7 komentarzy:

  1. Świetna stylizacja :)

    Zapraszam do siebie:
    http://gold-lady.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. wow. very nice. I just came across your blog and i really LOVE IT :) i love your theme and your style :) Im a new follower. I hope you can follow me back. If u like my blog
    http://afashionistasdreamoffashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Your ring is stunning, just as your coat thats utterly gorgeous

    OdpowiedzUsuń
  4. alez mi sie podoba ten zestaw - kolory całe 'twoje', nie moge oczu oderwać!!

    OdpowiedzUsuń