wtorek, 28 grudnia 2010

Against winter

 Szybka akcja na dachu starego browaru ze Smokiem.
Bo na szczytowym parkingu piękne światło było:) A my ze Smokiem zimy się nie boimy i nic z niej sobie nie robimy, tak więc powstała fajna sesja. Nie moja. Smoka. Moich zdjęć kilka przy okazji. Ale trzeba tam powracać, fajna miejscówa.
 
Poza tym ratujcie planami na Sylwestra! Dziś wtorek a ja nadal nie wiem co robić. Czy ktoś wie o jakiejś zacnej imprezie mającej miejsce w Poznaniu?? Chętnie posłucham:)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

I am not well- mannered girl...

Przedstawiam wam wersję siebie jako Cnotki Niewydymki.
Generalnie generalizując nie lubię sukienek. Zwłaszcza takich. Czyli grzecznych i dziewczęcych. Wydaje mi się, że wyglądam w nich bez wyrazu i że do mnie w ogóle nie pasują. Ale ten egzemplarz dostałam od przyjaciółki. Bo kupiła w lumpeksie, ale jest jej za duża:). Sama pewnie bym się nie skusiła. A tak to wzięłam i muszę przyznać że mam do niej słabość. Nie wiem, może dlatego że jest taka NERDowska?? Bez wątpienia jest to jej duża zaleta. Ale żeby choć trochę złamać jej dziewczęcość i zmienić charakter, założyłam do niej miodowe kowbojki. Nie wiem do tej pory, czy był to słuszny wybór, ale przynajmniej choć trochę było po mojemu.
 A tak baj de łej: też macie dosyć zimy?


dress: vintage
bag: vintage
shoes: red or dead

piątek, 3 grudnia 2010

Santa's wife

Poznajcie mojego przyjaciela: chrabąszcza Stefana. Jak już się decyduje na podróż w nieznane ze mną, siada zazwyczaj na palcu, by w ten sposób obserwować świat. Stefan jest miły i przyjazny, ładnie świeci i pasuje praktycznie do wszystkiego. Przywiozłam go z Liverpoolu, chroniąc przed nawałem kiustomersów liverpoolowsiego Top Shopu.
Oprócz Stefana mam na sobie zdobycz miesiąca: płaszcz, wyświchtany w lumpeksie przez moją mamę. Kosztował całe 14 złotych. Kocham lumpeksy:) Od jakiegoś czasu lubuję się w kolorze toffi, kojarzy mi się z old schoolem.
No i szal, który jest jego skuteczną ozdobą. Ten czerwień (może głęboki pomarańcz?) kojarzy mi się ze Świętym Mikołajem. A niech tam! Święta idą, to się chociaż będę utożsamiać ze światem.
 P.S Dorzucam sarne. Ostatnio zrobilam się jakaś taka ekologiczna.

Nie zabijaj mnie Panie Myśliwy. Też chcę żyć.

Coat: vintage
Ring: Top Shop
Scarf: Top Shop
Shoes: H&M

czwartek, 2 grudnia 2010