sobota, 24 lipca 2010

Pink it's not my favourite colour:)

 Wracam w wirtualno-komputerowe łaski. Ostatnio mój związek z internetem ograniczał się do sprawdzania poczty raz na tydzień. Ale powróciły siły witalne i jest post:)
 Tak jak napisałam na wstępie- różowy to nie jest mój ulubiony kolor. Powiem więcej: przez większość życia wzbraniałam się przed nim jak przed złem ostatecznym. I doprawdy nie potrafię sobie wytłumaczyć skąd ostatnio w mojej szafie bierze się coraz więcej szmat w tym kolorze. Ale na całe szczęście zbrodni takiej jak krzykliwy amarant się jeszcze nie dopuściłam i pozostałam przy delikatnym, pudrowym różu- więc nie jest ze mną jeszcze tak źle:) Endżoj!


4 komentarze:

  1. Awesome!!! Love it!

    :)

    Best wishes from one blogger to another,

    ~Zabrinah

    OdpowiedzUsuń
  2. Londyn Londyn LONDYYYYN!
    ślicznie wyglądasz, bluzeczka jest zajebista, nie mów że z lumpa? spodnieee znam znam heheh ;d sprzedaj mi krótkie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. z lumpa z lumpa:O Spodnie krotkie kupie ci na przecenie jak beda, do swoich czuje sie zbyt przywiazana:) Londyn londyn, a ja juz sram tym londynem normalnie:/ Przyjedz na fashion week london tej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Thanks for your comment! Lovely pictures ;)

    OdpowiedzUsuń